– Nasi pasażerowie z Ukrainy to druga grupa narodowościowa we Wrocławiu. Widzimy więc ten potencjał i rozmawiamy już z przewoźnikami – ujawnił Karol Przywara, prezes zarządu Portu Lotniczego Wrocław, w rozmowie z Rynkiem Lotniczym.
Tylu nowości w stolicy Dolnego Śląska nie było od dawna. W sezonie letnim podróżni będą mogli wybierać spośród aż sześciu nowych połączeń.
Dzięki liniom Ryanair polecimy do leżących we Włoszech Lamezii Terme i Pescary oraz do chorwackiej Rijeki.
Z liniami Wizz Air będziemy mogli wybrać się do stolicy Węgier – Budapesztu, na lotnisko Londyn Gatwick oraz
do stolicy Mołdawii – Kiszyniowa. Warto również odnotować, że do Wrocławia, po kilku latach przerwy,
wracają linie SAS, które sześć razy w tygodniu będą oferować loty do Kopenhagi.
Rafał Dybiński, Rynek Lotniczy: Sezon letni to zawsze większe wyzwanie dla wszystkich lotnisk. Czy port lotniczy Wrocław jest w tym roku dobrze przygotowany na zwiększony ruch?
Karol Przywara, prezes portu lotniczego Wrocław: Jak co roku, choć tegoroczne lato będzie dla nas pełne wyzwań. Z jednej strony w części operacyjnej trwa rozbudowa. Z drugiej zbliżamy się do naszych limitów jeżeli chodzi o przepustowość terminalu, więc musimy tak naszą przestrzeń zorganizować, żeby obsłużyć pasażerów w jak najbardziej komfortowych warunkach. Dotyczy to wielu aspektów, między innymi w najbliższym czasie skończymy przebudowę toalet w hali odlotów. To była często podnoszona przez naszych pasażerów kwestia. Szykujemy się także z inną organizacją wewnętrzną terminalu, tak żeby szczyt letni mieć zorganizowany w jak najlepszy sposób. Mamy w tym roku wiele wyzwań przed sobą, ale staramy się w ramach istniejącej infrastruktury i możliwości dobrze do sezonu letniego przygotować.
Czy tegoroczne lato pozwala tak bezpieczniej spojrzeć na przepustowość lotniska i nie dostrzega Pan żadnych zagrożeń, że to się może w jakiś sposób pogorszyć?
Według projektów nasz terminal był budowany na przepustowość w granicach 4,1 mln pasażerów, a my już w minionym roku obsłużyliśmy 4,5 mln podróżnych. Spodziewamy się, że w tym roku przekroczymy nawet ten pułap. Musimy w inny sposób zorganizować przestrzeń dla pasażerów. Pierwszy etap przebudowy naszego terminala będzie właśnie polegał na innej organizacji przestrzeni w istniejącej bryle budynku. Dopiero w późniejszych etapach będziemy dobudowywać kolejne moduły naszego terminala. Staramy się jak najszybciej rozpocząć niezbędne inwestycje, które pozwolą nam na obsługiwanie naszych pasażerów na tak wysokim poziomie, do jakiego są przyzwyczajeni.
Wysyp nowych połączeń, tak jak ostatnio Wizz Air, oznacza także inne wyzwania. Czy brakuje Wam rąk do pracy? Czy na tym poziomie też jesteście zabezpieczeni?
Przy tak dynamicznie rosnącym rynku w branży lotniczej pozyskiwanie pracowników faktycznie jest wyzwaniem, ale mam poczucie, że dobrze sobie radzimy w tym aspekcie. Oczywiście to jest też kwestia sezonowości. U nas, oprócz tych pracowników, których mamy na stałe i zajmują się odprawą pasażerów, czy kontrolą bezpieczeństwa, zlecamy także pewne kwestie na zewnątrz. Pomimo to, jesteśmy właściwie w ciągłej rekrutacji, zarówno na takie podstawowe stanowiska, jak i te bardziej specjalistyczne w tym stanowiska związane z zarządzaniem dużymi obszarami w naszej firmie. Więc eksperci z branży również znajdą u nas ciekawe projekty, które będziemy mogli wspólnie realizować.
Ewentualne zakończenie wojny na Ukrainie stwarza nowe możliwości. Czy dostrzegacie dla siebie jakąś szansę w tym kierunku?
Nasi pasażerowie z Ukrainy to druga grupa narodowościowa właśnie we Wrocławiu. Widzimy więc ten potencjał i rozmawiamy z przewoźnikami. Jesteśmy zainteresowani zarówno wznowieniem ruchu cywilnego do głównych miast Ukrainy, jak i bycia częścią procesu odbudowy Ukrainy. Liczymy na to, że proces pokojowy zakończy się sukcesem i będziemy mogli przystąpić do naszej pracy wznawiając połączenia z Ukrainą.
Nawiązując do nowych połączeń, PLL LOT niedawno zapowiedziały o uruchomieniu nowych regularnych tras z portów regionalnymi. Czy docierają do Was sygnały, że Wrocław też może na tym skorzystać?
Jesteśmy oczywiście w trakcie rozmów z naszymi partnerami z PLL LOT. Jest to jeszcze wstępny etap, dlatego ciężko mówić o konkretnych rozwiązaniach, czy propozycjach. Okres przebudowy naszego lotniska jest też okresem pewnej reorganizacji. Myślę, że od tegorocznej zimy czy od lata przyszłego roku będziemy mieli większą wiedzę nt. efektów naszych rozmów dotyczących współpracy z PLL LOT.
Czy dostrzegacie u siebie na lotnisku przestrzeń dla ewentualnego trzeciego niskokosztowca, jeżeli taki byłby zainteresowany?
Oczywiście widać potencjał Dolnego Śląska i widać potencjał Wrocławia jako miasta. Pasażerowie odlatujący z naszego regionu, to jest bardzo pokaźna grupa. Z roku na rok wzrasta również liczba podróżnych przylatujących do nas z różnych zakątków świata. Dlatego rozmawiamy z wieloma przewoźnikami, żeby zainteresować ich właśnie naszym regionem. Widzimy taką przestrzeń i będziemy zachęcać nie tylko przewoźników niskokosztowych. To będzie dla nas jedno z ważniejszych zadań na najbliższe miesiące.
A jakie Pan upatruje największe zagrożenia dla Wrocławia w tych najbliższych miesiącach?
Oczywiście proces inwestycyjny, który rozpoczęliśmy jest procesem wymagającym, bo wymusza konieczność pracy w pełnym skupieniu ze strony naszych działów operacyjnych i inwestycyjnych. Równolegle realizowana inwestycja wojskowa także wymaga od nas dużych zdolności operacyjnych. To jest wyzwanie, z którym się mierzymy, ale na ten moment wszystko jest realizowane zgodnie z planem.